Zaznacz stronę

Porównując to jak wyglądały Katowice dawniej, jeszcze 10-15 lat temu, z tym co możemy teraz obserwować, chodząclub jeżdżąc po mieście, widać różnicę, na którą najlepiej zwracają uwagę dawni mieszkańcy stolicy województwa śląskiego.Pani Maria wyjechała z Katowic 18 lat temu i obecnie mieszka w Niemczech. – Nie poznaję tego miasta, po prostu nie poznaję. Jest zupełnie inaczej. I ładniej i brzydziej. Na miejscu gdzie kiedyś brałam ślub jest taka rudera, że aż mi się płakać chce. Kiedyś były tam rzeźby, takie jak się ostały tylko na galerii obok. A okolica tego urzędu, pożal się Boże! – wzdycha pani Maria. – Ale z drugiej strony jest ta Silesia City Center, bardzo nowoczesna, ładne otoczenie, byłam w środku, całkiem ciekawie, tylko że w Niemczech takich galerii jest dużo. Pamiętam kopalnię, która tu kiedyś była, tylko kawałek się został, pomalowali i teraz jest ozdobnie. I to szkaradzieństwo na Rondzie, tego nie było! Jak patrzę na Spodek to aż mi się łezka w oku kręci, kiedyś to był taki nowoczesny obiekt, takie wspaniałe imprezy się odbywały. Na rynku widzę, że się zmienia, dużo rozkopów, ale wierzę, że coś z tego będzie. I dworzec jest ładny i ta galeria, i odremontowana Mariacka, naprawdę aż dziwnie patrzeć jak tam jasno, jak  ten kościół Mariacki odczyszczony – dodaje.Wielkie  zmianyPan Zygmunt mieszka w Katowicach od urodzenia. – Moje okolice to huta Baildon, z której nic teraz już nie zostało, wszystko porozbierali, tam była hala sportowa, hala Baildonu, odbywały się mecze siatkarskie, zapasy, mecze ping-pongowe. Ja się sportem interesowałem, więc tam często chodziłem z ojcem. A to miejsce gdzie teraz wybudowali kino „Cinema City” przy Gliwickiej, to tak ze 20 lat temu, to było fajne boisko, chłopaki sobie mogli w piłkę pograć, mieli gdzie iść. Kino też dobrze, że jest, ale nie wszystkich stać na bilet. Widzę czasem jak młodzież z okolicy włóczy się, bo nie ma gdzie się wyżyć. Boiska szkoda, bo dla takiego chłopaka, który ma naście lat to najlepsze miejsce. Wiele kamienic w Katowicach już nie istnieje, a ja je pamiętam. Przez jakiś czas mieszkałem na Warszawskiej i tam była na początku Mielęckiego taka kamienica, po której zostało puste miejsce, obok banku. Inne były Katowice, ale dużo się buduje, więc może będzie ładniej?Tylko, że ci wszyscy rzemieślnicy, co na Warszawskiej mieli biznesy i popadali, to narzekają.Był np. na Warszawskiej ramiarz, ja tam zdjęcia rodziców i dziadków oprawiałem. I szewc na Francuskiej, świetny fachowiec. Kiedyś  Biblioteka Śląska znajdowała się w tym budynku na Francuskiej, teraz Biblioteka Śląska to jest nowy budynek, koło pogotowia na „Paderewie”, mój wnuk tam należy i bardzo ładna tam jest architektura, podoba mi się, bo dla studentów musi być takie osobne miejsce, gdzie jest dużo przestrzeni i można spacerować.Rzecz gustuPani Barbara pamięta  Katowice sprzed ćwierćwiecza i zupełnie nietypowo podoba się jej wszystko. – Zmieniło się, na lepsze. Mieszkam blisko szkoły muzycznej. Piękny budynek, okazały, a w środku! Bardzo lubię takie wnętrza. Kiedyś przyjechali do mnie goście i zaprowadziłam ich do „Altusa” do takiego baru, który jest na górze, to dopiero były widoki. Podoba mi się też taki hotel, który jest na Dworcowej, jego wnętrze, przestrzeń, takie to wszystko europejskie, światowe. Teraz miasto jest w rozkopach, ale za to jak potem ładnie będzie! W innych miastach też jak były remonty to wszyscy narzekali, ale teraz mają ładnie – podkreśla.Za to na przystankach przy ulicy 3 Maja zapytani o dawne Katowice starsi państwo nie kryją niezadowolenia. – Brzydko! Paskudnie! Przed wojną to dopiero było miasto, ale kto to pamięta? Na Sądowej jeszcze kilka lat temu był targ, ale oczywiście już to zlikwidowali, bo komuś przeszkadzało, że ludzie mieli świeżą marchewkę, owoce ze wsi i było tanio. Tego targu to najbardziej nam żal. Wszyscy tak strasznie narzekali, wypisywali że tam baraki, brud i dziadostwo, i że jak się zlikwiduje to będzie lepiej, a teraz co? Teraz jest parking i robotnicy, co pracują przy budowie dworca. – denerwuje się starsza pani. – A jak był targ to ludzie przynajmniej mieli zarobek, tam całe rodziny żyły ze sprzedawania. Został tylko ten „Szaberplac”, na Bocheńskiego, ale dla nas tam jest za drogo – dodaje.Pozostały zdjęcia i wspomnieniaInna starsza mieszkanka centrum Katowic stwierdza, że stolica województwa śląskiego to teraz miasto dla bogatych. – Wszędzie tylko drogie sklepy, wieżowce, na Chorzowskiej to biurowce, jakby dzielnica biznesu. Byłam za granicą z wycieczką, tam podobnie to wygląda, okolice Silesii i Chorzowska 50, może to i ładne, ale mi się nie podoba, bo mam wrażenie jakby to jakaś Warszawa była. Muszę jednak dodać coś na plus zmian, teraz mamy dużo pięknych skwerków, ławeczek, w centrum kiedyś tego nie było. Na Staromiejskiej są ławeczki, na skwerku przed katedrą też ładnie uporządkowali. Jak się cieplej zrobi można sobie przysiąść i popatrzeć na otoczenie. Latem są ładne fontanny na Mikołowskiej, na placu Andrzeja, na placu Miarki. Kiedyś na placu Wolności była piękna fontanna z kolorami, aż miło było posiedzieć, potem się chyba zepsuła, bo w zeszłym roku jak były te upały to nie świeciła kolorami. I oczywiście wielka fontanna na Rondzie – barwiona woda, raz żółta, raz czerwona, nie pamiętam już z jakiej okazji. To cieszy oczy, bo kiedyś to jednak mniej kolorów było.Jak widać sentymentalny spacer po Katowicach budzi w mieszkańcach wiele emocji. Jedne rzeczy się podobają, inne budzą oburzenie. Wiele miejsc, które istniało jeszcze dekadę temu przetrwało już jedynie w pamięci ludzi i na starych zdjęciach, jak rzeźby śląskich artystów Teresy Michałowskiej – Rauszer  i Jerzego Kwiatkowskiego, które zdobiły budynek Urzędu Stanu Cywilnego przy ul. Korfantego.Przyjezdni, którzy czekali na przystankach pod „Megastorem” na autobusy do Sosnowca czy Dąbrowy Górniczej wspominają „Empik”, który jeszcze nie tak dawno był w środku, podobnie jak drogerie, butiki czy sklepy z butami. W ogóle dziś, także z powodu remontu ulicy Piotra Skargi, czekają na autobusy na ulicy Mickiewicza. Kilka zapytanych przeze mnie osób z żalem mówi o budynku, który teraz jest w remoncie. – W chłodne dni albo zimą można się tam było schować, pooglądać wystawy sklepowe, przejrzeć prasę w „Empiku” albo kupić tam sobie kawę, bo działała tam mała kawiarenka – opowiadają.Jedno jest pewne, Katowice się zmieniają, co podkreślają wszyscy – i ci, którym się te zmiany podobają i ci, którym one – a przede wszystkim niedogodności z nimi związane – przeszkadzają.