Zaznacz stronę

Wkrótce wchodzi w życie nowelizacja ustawy o ruchu drogowym, a co za tym idzie zmienią się też przepisy dotyczące egzaminów na prawo jazdy. Przysłowiowa „godzina 0” ma nastąpić już 19 stycznia 2013 roku.

Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego w Polsce przeżywają oblężenie. Również w Katowicach, w ostatnim czasie obserwujemy wzmożone zainteresowanie uzyskaniem prawa jazdy. Także tu wszystkie terminy nie tylko przed 19 stycznia, ale i późniejsze, są już zajęte. – We wszystkich naszych oddziałach, codziennie egzaminujemy ok. tysiąca osób, to jest mniej więcej tyle, ile zawsze. Większej liczby zdających nie bylibyśmy w stanie obsłużyć, ponieważ mamy określoną liczbę egzaminatorów, dokładnie 120, w sześciu ośrodkach i muszą oni na jeden egzamin poświęcić określoną ilość czasu. Tutaj pracujemy zawsze, od rana do wieczora. Zdarza się, że przeprowadzamy mniej egzaminów, ale tak jest tylko w okresie wakacyjnym, kiedy część naszych egzaminatorów jest na urlopach – wyjaśnia Roman Bańczyk, dyrektor WORD.

Wszystko więc biegnie stałym rytmem, choć powoli wszyscy szykują się do nadchodzących zmian.

A jakie one będą? Teoretycznie istotne, choć w wielu przypadkach pozostawiono przysłowiowe furtki.

Trudniej zdobyć, łatwiej stracić

Największe emocje budzi egzamin na prawo jazdy kategorii B, którym zainteresowana jest największa liczba osób. Niestety, nie tylko trudniej będzie teraz uzyskać samo prawo jazdy, a gdy uda się je już zdobyć, o wiele łatwiej będzie można je stracić.

Egzamin praktyczny się nie zmieni, jednak sporej modyfikacji ulegnie sposób przeprowadzania egzaminu teoretycznego. Kandydat na kierowcę będzie musiał wykazać umiejętność praktycznego zastosowania przepisów odpowiadając na pytania połączone z materiałem filmowym, tak więc teraz weryfikowana będzie faktyczna znajomość przepisów, a nie jak dotąd – umiejętność nauczenia się pytań i odpowiedzi na pamięć. Poza materiałem filmowym będzie też 12 pytań testowych. W sumie odpowiedzieć trzeba będzie na 32 spośród 3 tys. pytań. Przypomnijmy, że w dotychczasowym teście znajdowało się 18 pytań z puli 500.

Jeśli uda się przejść przez ten etap, a potem z sukcesem przebrnąć przez egzamin praktyczny, młody kierowca otrzyma upragniony dokument, ale pozostanie pod szczególnym nadzorem. Przez osiem miesięcy będzie mógł prowadzić wyłącznie samochód posiadający na szybie nalepkę przedstawiającą zielony liść klonu. To jednak nie koniec. W tym czasie będą go obowiązywać niższe limity prędkości, a dodatkowo, pod groźbą cofnięcia prawa jazdy, pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem od wydania dokumentu, będzie musiał wziąć udział w dodatkowych szkoleniach. I tu właśnie pojawia się problem, bowiem na razie w Polsce jest tylko dziewięć ośrodków, w których odbywają się takie szkolenia. Dodatkowo nie dysponują one dostatecznym zapleczem technicznym do odbycia niezbędnych ćwiczeń praktycznych, szczególnie tych wszystkich, które przewidują jazdę i manewry na śliskiej nawierzchni. Ponadto jeśli podczas okresu próbnego, czyli wspomnianych ośmiu miesięcy, kierowca popełni dwa wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, stwierdzone mandatami lub prawomocnymi wyrokami sądu, okres próbny zostaje wydłużony o kolejne dwa lata.

Nowe przepisy drogowe nie tylko utrudnią życie kandydatom na kierowców. Wiele ograniczeń spotka też tych, którzy samochód prowadzą od dawna. Najważniejszą zmianą ma być to, że od 2013 r. zlikwidowane zostaną kursy ograniczające liczbę punktów karnych. Jeśli kierowca uzbiera 24 punkty, zachowa prawo jazdy, ale będzie musiał zgłosić się na szkolenie reedukacyjne trwające nie kilka jak dotąd, ale kilkanaście godzin. Co więcej, po odbyciu takiego szkolenia kierowcy zostaną skasowane wszystkie punkty karne. Znów będzie mógł prowadzić samochód, ale przez pięć lat pozostanie na cenzurowanym. Jeśli w ciągu następnych 12 miesięcy ponownie zbierze 24 punkty karne, nie będzie mógł się ich pozbyć, uczestnicząc w szkoleniu. Straci prawo jazdy i ponownie będzie musiał zdawać egzaminy. A punkty karne będzie teraz o wiele łatwiej uzbierać, bo nowy taryfikator będzie ostrzejszy niż dotąd. I tak na przykład za parkowanie w miejscu przeznaczonym dla osoby niepełnosprawnej będzie można otrzymać pięć punktów. Tyle samo grozi kierowcy rozmawiającemu przez telefon komórkowy, natomiast za przewóz dziecka bez fotelika kara wynosić będzie nie trzy – jak dotąd –  ale sześć punktów.

Dlatego, jeśli ktoś nie ma czystego konta, musi się sprężyć i wziąć udział w kursie reedukacyjnym,, bo za parę tygodni może być już za późno.

Starszy mądrzejszy?

Podniesiona też zostanie dolna granica wieku kandydatów na kierowców w poszczególnych kategoriach. Pierwszą jest kategoria A, gdzie do tej pory było bezproblemowo. W wieku 16 lat można było zrobić sobie prawo jazdy kategorii A1 i śmigać sprzętami do pojemności 125 ccm i mocy 11kW (15KM). Dwa lata później zainteresowanie padało na pełną kategorię A, bez jakichkolwiek ograniczeń. Była też alternatywa – do osiemnastki jeździć z kartą motorowerową, a później wystarczył dowód osobisty.

Teraz kartę motorowerową zastąpi Kategoria AM, która uprawnia do kierowania motorowerem oraz czterokołowcem lekkim czyli takim, którego masa własna nie przekracza 350 kg i konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h. O kategorię AM można ubiegać się mając 14 lat i uzyskuje się ją taką samą drogą, jak każde inne prawo jazdy, czyli przechodząc kurs i egzamin państwowy. Nie wystarczy już, jak to nieraz bywało – przychylność nauczyciela WF-u o często nikłych kwalifikacjach. Ci, którzy już posiadają kartę motorowerową i ukończyli 14 lat, podlegają płatnej wymianie karty na prawo jazdy AM z pominięciem egzaminu. Posiadanie jakiejkolwiek innej kategorii oczywiście uprawnia do prowadzenia pojazdów AM.

Aż o sześć lat podniesiona została dolna granica wieku, w którym można starać się o prawo jazdy kategorii A. Teraz, żeby zostać pełnoprawnym motocyklistą, który dosiada na przykład Harleya i mknie 100km/h lub szybciej, trzeba będzie ukończyć 24 lata. Jednak są małe odstępstwa od tej zasady. O prawo jazdy kategorii A mogą się starać 20-letnie osoby, które przez dwa lata posiadały prawo jazdy kategorii A2. Zdaniem Romana Bańczyka, dyrektora katowickiego WORD, pewne ustępstwa w stronę motocyklistów były niezbędne. – Szacuje się, że około 30-40 proc. motocyklistów porusza się bez prawa jazdy, więc zbyt rygorystyczne trzymanie się tej dolnej granicy wieku, wynoszącej 24 lata, mogłyby ten proceder jeszcze powiększyć. Jednak pewna dojrzałość jest u nich potrzebna, ponieważ są oni całkowicie odsłonięci i narażeni na niebezpieczeństwo. Dlatego, mimo, że w około 70 procentach wypadków z udziałem jednośladów winę ponoszą kierowcy samochodów, to właśnie motocykliści odnoszą o wiele gorsze obrażenia, i często przypłacają je życiem – tłumaczy dyrektor.

Aby wyjść naprzeciw motocyklistom, tej jesieni egzaminy przeprowadzono nie do 30 października, jak to bywało dotąd, ale i przez cały listopad. Na szczęście pogoda dopisywała.

Nie tylko motocyklistom podwyższono dolną granicę wieku. Starsi muszą być też kandydaci na kierujących ciężarówkami i autobusami. O prawo jazdy kategorii C, C+E, D1 i D1+E będą się mogli starać kierowcy, którzy mają skończone 21 lat, natomiast aby uzyskać kategorię D i D+E trzeba będzie mieć w metryce 24 lata.

Nowe regulacje obejmą też kierujących quadami. Według nowego prawa, na jazdę nimi pozwala dopiero kategoria B1 i można się o nią starać już w wieku 16 lat.

Zmieni się także i to, że nadzór nad ośrodkami szkolenia przejmie starostwo powiatowe. W Polce jest ponad 10 tys. takich ośrodków i prawie 400 starostw. Aby nowe przepisy weszły w życie, będą one musiały stworzyć Centralną Ewidencję Kierowców. Na podstawie wprowadzanych tam danych, wydawane będą decyzje o zgodzie na przystąpienie do egzaminu. Nie wiadomo, czy do 19 stycznia 2013 roku uda się objąć te wszystkie placówki sprawnie działająca siecią informatyczną. Nie wiadomo też, czy wszystkie ośrodki egzaminacyjne zdążą na czas wymienić systemy informatyczne na takie, które pozwolą przeprowadzić egzamin teoretyczny w myśl nowych zasad.