Zaznacz stronę

Prezydent Żor Waldemar Socha został skazany. Jeśli wyrok się uprawomocni, będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości 8 tysięcy złotych oraz zwrócić 890 zł kosztów sądowych. Straci też wówczas fotel prezydenta miasta,  którym zasiada od 1998 roku. Sędzia mówił, że ponieważ nie był wcześniej karany, uniknie kary pozbawienia wolności w zawieszeniu! To poważna przestroga dla wszystkich samorządowców.Sąd Rejonowy w Żorach uznał, że w oświadczeniu majątkowym prezydent miasta wycenił działkę przy ulicy Owocowej na 400 tys. zł, podczas gdy warta była 660 tys. zł. Do oświadczenia z następnego roku tej działki w ogóle nie wpisał! Na prezydencie ciążył jeszcze jeden zarzut – zatajenia środków na rachunku bankowym. Ten jednak został oddalony. Chodziło o pieniądze, które Socha dostał od siostry z zagranicy na kupno części działki. Prezydent miasta tłumaczył, że pieniądze wpłynęły na jego konto szybciej niż się spodziewał i dlatego nie wiedział o nich w dniu spisywania oświadczenia.Po ogłoszeniu wyroku Socha nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Zabrał jednak głos przed jego ogłoszeniem. – Kiedy tutaj w Żorach w tej sali pojawił się po raz pierwszy mój obrońca prof. Zbigniew Ćwiąkalski, to zaczął swoje wystąpienie od tego, że ta sprawa nie powinna trafić do sądu, a jednak trafiła. Jaki był cel tego? Zdyskredytować mnie w oczach wyborców. Jestem pewien, że gdyby ta sprawa wybuchła w czasie kampanii wyborczej, nie wygrałbym wyborów. Z jakichś powodów nie dało się tego na czas zrobić. Tylko po wyborach rzecznik CBA ogłosił to na całą Polskę. Ja już zostałem tym postępowaniem sponiewierany. Media używały sobie. Mówiło się, że jestem podejrzany, że jestem przestępcą. Nie mogę sobie wyobrazić, że byłbym uznany winnym – mówił.Waldemar Socha rządzi Żorami od 1998 roku. Ukończył prestiżowe I Liceum Ogólnokształcące im. Karola Miarki w Żorach, to samo, którego absolwentami są m.in. reżyser Krystian Lupa, aktorka Sonia Bohosiewicz czy wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk. Ten ostatni był prezydentem Żor przed Sochą. Waldemar Socha skończył też studia na Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Od 1989 prowadził własną działalność gospodarczą. W 1998 roku po raz pierwszy objął stanowisko prezydenta Żor, potem wygrywał kolejne wybory. W 2010 roku wygrał wybory prezydenckie w pierwszej turze. 2011 roku przedstawiono mu zarzuty podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych, składanych w związku z pełnioną funkcją publiczną…Żory przez ostatnich kilkanaście lat stawiane były za wzór miasta, które poradziło sobie z transformacją. Po upadku jedynej kopalni, wydawało się, że miasto nie dźwignie się. Lawinowo rosło bezrobocie, pustoszały osiedla, ceny mieszkań poleciały w dół. Pomogła Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, część miasta znalazła się w tzw. podstrefie jastrzębsko-żorskiej. Na terenie miasta powstały nowe fabryki. Pomogła doskonała lokalizacja, przy popularnej „wiślance”, obecnie również przy autostradzie A1. Miasto przyciągnęło też handel. Kiedy cały region robił zakupy w dość siermiężnych dyskontach, Żory miały już hipermarket Auchan, potem sportowy Decathlon czy budowlaną Castoramę. Zaczęła też działać pierwsza w tym regionie restauracja KFC. Świetne położenie, tanie mieszkania, dobra kampania promocyjna (wykorzystano modelkę, która patronuje akcji „Zostań moim sąsiadem”) spowodowały, że ludzie zaczęli się tutaj osiedlać.Wydaje się jednak, że miasto trochę przeszarżowało. Z ostrą krytyką spotkał się np. płomienny pawilon wystawienniczy, który zresztą jeszcze nie został wybudowany. Prezydent, chcąc ratować wizerunek miasta (i może trochę też swój) kilka miesięcy temu zapowiedział m.in. bezpłatną komunikację miejską, w granicach miasta oczywiście. Poszedł na noże również z Jastrzębską Spółką Węglową, która chce fedrować pod Żorami. Socha jest temu przeciwny, twierdząc, że spółka zdewastuje miasto. Przy tej okazji podpadł jednak żorskim radnym, twierdząc na łamach lokalnego „Kuriera”, że niektórzy z nich mogli zostać skuszeni przez JSW pracą dla bliskich czy dotacjami dla klubów sportowych i innych organizacji. Radni zażądali przeprosin na łamach gazety…Inni też mieli kłopotyWaldemar Socha nie jest jedynym, którego oskarżono o popełnienie takiego urzędniczego przestępstwa. Zastępca prezydenta Jastrzębia Krzysztof Baradziej został oskarżony o pomoc w wyłudzeniu 340 tysięcy złotych dotacji dla nieistniejącego już klubu MKS GKS Jastrzębie. Zdaniem prokuratury, wiceprezydent wystawił zaświadczenie, że klub nie miał żadnych zaległości finansowych, choć w rzeczywistości było inaczej. Bo klub był dłużny  11 tysięcy złotych za dzierżawę parkingu. Chociaż, zdaniem wielu, prezydent działał w dobrej wierze – chciał pomóc tonącemu klubowi – trafił na ławę oskarżonych.Kłopoty miał też sam prezydent Jastrzębia Marian Janecki. Został oskarżony o działanie na szkodę miasta. Chodziło o zwrot nadpłaty podatku od nieruchomości wraz z odsetkami za zwłokę dla Przedsiębiorstwa Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem. Prokuratura Rejonowa w Jastrzębiu oskarżyła go o to, że nie zwrócił podatku, a dopuszczając się nieuzasadnionej zwłoki, spowodował znaczną szkodę dla miasta, które musiało zapłacić odsetki w kwocie 445 tys. 67 zł. Sprawa ciągnęła się cztery lata,w końcu Janecki został uniewinniony