Zaznacz stronę

Życie mieszkańców Katowic, jak i tych wszystkich, którzy do stolicy Górnego Śląska dojeżdżają np. do pracy czy do szkoły, na przestrzeni ostatnich miesięcy /roku zmieniło się diametralnie. Niekończące się remonty spowodowały, że miasto pogrążyło się w komunikacyjnym chaosie. Korki w centrum, zmienione trasy przejazdu autobusów i tramwajów. Jednym słowem koszmar. W obliczu zachodzących zmian w infrastrukturze Katowic, Kurier Polski sprawdził jak odwiedzić miasto, korzystając z różnych środków transportu. Pod uwagę braliśmy czas dojazdu oraz jego koszt. Zdecydowaliśmy, że miastem, z którego chcemy dojechać do centrum Katowic będą Mysłowice. W gruncie rzeczy do wyboru były następujące środki lokomocji: rower, samochód, autobus, tramwaj i pociąg. Pierwszy wariant z góry skazany jest na niepowodzenie. Warunki atmosferyczne i zbliżająca się zima, nie będą sprzyjały rowerowym podróżom. Zresztą nawet gdyby pogoda sprzyjała do podróż rowerem do Katowic to droga przez mękę. Ścieżek rowerowych jest jak na lekarstwo, o stojakach rowerowych już nie wspominając.  Dojazd samochodem to z wszystkich wymienionych możliwości rozwiązanie najbardziej komfortowe. Ale czy na pewno? W przeciwieństwie do zatłoczonych autobusów i tramwajów w godzinach szczytu, podróż samochodem to jak jazda pierwszą klasą. Wszystko co dobre szybko się jednak kończy, bo prowadzone w Katowicach remonty skutecznie uprzykrzają kierowcą miły dojazd do pracy, a stanie o poranku w długim korku do najprzyjemniejszych rzeczy nie należy. I nawet gdy uda nam się wytrzymać wszelkie niedogodności, to stajemy w obliczu kolejnego problemu, jakim jest znalezienie parkingu. Pod tym względem Katowice nie odbiegają standardem od innych dużych miast w Polsce. Mimo funkcjonowania Strefy Płatnego Parkowania, znalezienie miejsca parkingowego wygląda mniej więcej tak jak szukanie wody na pustyni.  Zawsze możemy skorzystać z komunikacji miejskiej. Miasta Górnego Śląska mają to do siebie, że są dobrze skomunikowane ze stolicą województwa. Mysłowice są najlepszym tego przykładem. W tygodniu roboczym do Katowic dojedziemy tramwajem linii nr 14, który kursuje cztery razy w ciągu godziny (od godziny 20.00 – dwa kursy na godzinę). Bilet nie uwzględniający ulgi, w granicach dwóch miast kosztuje 3,80 zł., ale ten sam bilet zakupiony u motorniczego jest już droższy o złotówkę. Podróż do centrum Katowic trwa zwykle około 25 minut. W ostatnich miesiącach bardzo skomplikowała się natomiast podróż autobusem. Remonty prowadzone na Zawodziu oraz od rynku w kierunku Spodka spowodowały, że autobusy miejskie z Mysłowic do Katowic kursują zmienioną trasą, dojazd trwa dłużej i co ciekawe dla samych pasażerów, tylko linie 77 i 149 dowiozą nas do centrum. Pozostałe autobusy kursują na Zawodzie, skąd trzeba się przesiąść do innego autobusu lub tramwaju, by dotrzeć do centrum Katowic. Koszt dojazdu autobusem miejskim KZK GOP to również wydatek 3,80 zł za bilet normalny, a u kierowcy podobnie jak w tramwaju za ten sam bilet zapłacimy złotówkę drożej. Oprócz wspomnianych powyżej mankamentów dojazd autobusem miejskim ma jeszcze jedną wadę. W ciągu tygodnia roboczego, linia nr 77 ma tylko 30 kursów do Katowic. Między godziną 12.00, a 18.00 na jedną godzinę przypadają zaledwie dwa kursy, o połowę mniej niż w przypadku tramwajów. Ostatnim wariantem, który braliśmy pod uwagę próbując dotrzeć z Mysłowic do Katowic była kolej – a właściwie Koleje Śląskie. Zgodnie z obowiązującym od 1 czerwca 2013 roku cennikiem usług przewozowych, cena biletu uzależniona jest od długości trasy, którą planujemy pokonać – usłyszeliśmy w okienku dworca PKP w Mysłowicach. Podróż Kolejami Śląskimi jest stosunkowo krótka, bo około 16-17 minut. Minusem jest niestety cena za bilet i ilość kursów. Za bilet normalny podróżny zapłaci 4,20 zł czyli o 40 groszy więcej niż w przypadku autobusu czy tramwaju. Koleje Śląskie z Mysłowic do Katowic kursują jednak zaledwie 10 razy w ciągu doby, a między np. godziną 11.00 i 14.00, na pociąg trzeba czekać aż trzy godziny. Dla spieszącego się pasażera jest to wariant nie do zaakceptowania.