Zaznacz stronę

Awantury, krzyki i narkotyki w tle. Tak wygląda codzienność mieszkańców Chorzowa, którzy przechodzą przez Park Pod Kasztanami. Na razie nikt nie potrafił rozwiązać problemu, który jest znany w mieście od dłuższego czasu.

Park Pod Kasztanami w Chorzowie – mimo swojego położenia w pobliżu centrum miasta – zdecydowanie nie należy do spokojnych miejsc. Tutaj spotykają się osoby uzależnione – zarówno od alkoholu, jak i od narkotyków, i w najlepsze „imprezują”. Dość takiego zachowania mają mieszkańcy. – W parku, gdzie jest mnóstwo małych dzieci na okrągło biesiadują narkomani i pijacy. Zawsze kiedy tamtędy przechodzę ich spotykam. Urządzają awantury, piją, czasem się biją, notorycznie krzyczą i załatwiają po krzakach swoje potrzeby. Nieraz widziałam, jak się kłócą i dochodzi pomiędzy nimi do bójek. Dlatego nie dziwię się, że rodzice z dziećmi coraz częściej omijają to miejsce. Naprawdę ciężko tam spędzić czas wolny i ja naprawdę się tych osób boję – opowiada Aleksandra. Ludzie boją się też zwrócić uwagę bywalcom parku bo nie chcą mieć kłopotów. Problem jest wszystkim w mieście znany, ale nikt jeszcze nie potrafił go do końca rozwiązać. – Wracam tędy ze szkoły i często widuję, jak narkomani piją alkohol i głośno się zachowują. Już to powoduje, że człowiek nie może tu czuć się bezpiecznie. Szkoda, bo to naprawdę piękny park i chciałabym tutaj móc spokojnie spacerować, a nie ciągle oglądać się za siebie – mówi Monika.
– Oczywiście zdarzają się w tym miejscu wizyty policji, gdy sytuacja staje się już naprawdę krytyczna. Wtedy narkomani uciekają, ale co z tego, skoro następnego dnia już siedzą w tym samym miejscu. Człowiek czuje się wobec tego bezsilny. Nie wspominając już o biednych dzieciach, które muszą to wszystko oglądać – dodaje Aleksandra.

Dlatego obecność narkomanów w Parku Pod Kasztanami, to nie tylko problem mieszkańców Chorzowa, bo na jego terenie znajduje się przedszkole nr 25. Obok jest też osiedlowy plac zabaw i boisko. Rodzice i wychowawcy niejednokrotnie znajdowali przy ogrodzeniu przedszkola zużyte strzykawki. Ostatnio sytuacja w tej kwestii już się poprawiła, ale to wcale nie uspokoiło rodziców. – Martwię się o syna, bo przecież ci ludzie są nieobliczalni. Na szczęście nigdy nie doszło do żadnych zaczepek czy ataku. To nie zmienia jednak faktu, że piją alkohol i głośno się zachowują, ale nikt nie jest w stanie im udowodnić, że zażywają inne substancje. W związku z tym policja nie może ich zatrzymać – denerwuje się pan Marcin.

„To nie są moi pacjenci”

Mieszkańcy są przekonani, że w parku spotykają się przede wszystkim osoby uzależnione, które leczą się w pobliskim Szpitalu Specjalistycznym. Działa tam poradnia terapii uzależnień od substancji psychoaktywnych i dlatego narkomani z całego województwa codziennie tu przyjeżdżają. Ich celem jest metadon, czyli lek, który ma im pomóc w walce z uzależnieniem od ciężkich narkotyków. Jednak Krzysztof Hornik, dyrektor szpitala bierze w obronę swoich pacjentów i wytacza niepodważalne argumenty. – Moim zadaniem jest pomagać tym ludziom wyjść z nałogu. Są to pacjenci, którzy chcą się leczyć i wiedzą jakie panują tu zasady. Nasi podopieczni są badani na obecność twardych narkotyków w organizmie i wiedzą, że jeśli u kogoś się je wykryje, to automatycznie wypada z programu terapii – tłumaczy dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie.
Kto w takim razie regularnie odwiedza chorzowski park i urządza w nim spotkania? – Osoby, które przebywają w parku nie są moimi pacjentami i niesprawiedliwie są kojarzeni z naszą placówką. To mogą być ich znajomymi albo zupełnie postronne osoby. Ja wiem, że to jest poważny problem, bo była u mnie w tej sprawie dyrektor przedszkola czy mieszkańcy, ale jeżeli coś się dzieje poza terenem mojego szpitala, naprawdę nie mogę za to odpowiadać. Od tego jest policja i Straż Miejska – podkreśla dyrektor szpitala.

Mandat za picie piwa to wszystko

O tym co dzieje się w Parku Pod Kasztanami policja w Chorzowie wie od dawna, ale jak przyznaje – trudno złapać kogokolwiek na gorącym uczynku. – Sprawa jest nam znana od zeszłego roku i była wiele razy zgłaszana przez mieszkańców. Oczywiście są tam kierowane dodatkowe patrole, czy policjanci ubrani po cywilnemu. Teren monitoruje także dzielnicowy. Jednak za samo przesiadywanie „na haju” nikogo nie możemy zatrzymać i dlatego te osoby są tylko legitymowane. Natomiast często zdarza się, że piją piwo i wtedy mamy możliwość wystawienia mandatu za picie w miejscu publicznym. Jednak w wielu przypadkach te osoby nie zaczepiają przechodniów i tego rodzaju zgłoszeń nie otrzymujemy zbyt wiele – wyjaśnia Justyna Dziedzic, rzecznik prasowy KMP Chorzów.
Okolicę parku często patroluje również straż miejska, ale jak widać, to ciągle za mało, żeby w tym miejscu rodzice z dziećmi mogli czuć się bezpiecznie. Park Pod Kasztanami, to temat, który często jest poruszany także w miejscowym magistracie. Jak nas zapewniono – miasto, by rozwiązać tę kwestię korzysta ze wszystkich możliwych sposobów. – Problem parku jest nam znany od wielu miesięcy, bowiem mieszkańcy interweniowali już w tej sprawie w Urzędzie Miasta. Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ w pobliżu znajduje się poradnia terapii i diagnostyki AIDS. Ta lokalizacja powoduje, że często właśnie w tej okolicy przebywają osoby uzależnione od narkotyków. Doskonale rozumiemy obawy mieszkańców, i rodziców dzieci korzystających z parku, jako miejsca wypoczynku i zabawy. Niestety miejsce to upodobali też sobie narkomani. Prezydent Andrzej Kotala polecił strażnikom miejskim, by częściej odwiedzali ten teren i skuteczniej interweniowali. Patroli jest zdecydowanie więcej niż w innych parkach, ale strażnicy nie mogą być całą dobę tylko tam. W dodatku działania na miejscu też nie należą do łatwych, choćby ze względu na chorobę osób uzależnionych i groźby kierowane pod adresem interweniujących funkcjonariuszy. Teren też często i dokładnie sprzątają służby komunalne, bo mieliśmy sygnały o leżących strzykawkach – tłumaczy Krzysztof Karaś, rzecznik UM w Chorzowie. Jednak wszystkie te wysiłki nie zniechęciły osób uzależnionych do opuszczenia parku. – Dlatego w tej sprawie przygotowywane jest już specjalne pismo do Komendanta Miejskiego Policji w Chorzowie o objęcie obszaru szczególnym nadzorem – podsumował rzecznik chorzowskiego magistratu.
Czy takie rozwiązanie okaże się wreszcie skuteczne, przekonamy się pewnie za jakiś czas.