Zaznacz stronę

 Z Robertem Talarczykiem, dyrektorem Teatru Śląskiego, rozmawia Tomasz Breguła.- Tam gdzie się pojawia należy uciec w inną rzeczywistość. W inną kreację artystyczną. Nigdy nie stać w miejscu zbyt długo. Być może w dzisiejszych czasach wąskich specjalizacji to błąd. I brak perfekcjonizmu. Ale nie o doskonałość idzie, ale o ciągły ruch , by nie dać się złapać i pozwolić zamknąć w bezpiecznej szufladzie – mówi  Robert Talarczyk, nowy dyrektor Teatru Śląskiego.- Na sztukę niewątpliwie ma Pan pomysł. A na Teatr Śląski?- Pogadajmy za parę miesięcy i wtedy Pan mi powie czy Teatr Śląski się zmienił pod moją dyrekcją i czy mam na niego jakiś pomysł. A poważnie: regionalizm i otwarcie na świat. Festiwale i pełna widownia. Ryzyko debiutantów i uznane nazwiska realizatorów. Oraz specjalny cykl: „Śląsk święty/ Śląsk przeklęty” w ramach, którego uznani twórcy spoza regionu będą eksplorować lokalne tematy.- Przez 8 lat pełnił pan funkcję dyrektora Teatru Polskiego w Bielsku Białej. Dlaczego zdecydował się Pan zamienić Bielsko na Katowice?- Nowe wyzwanie. Większy teatr i większe możliwości. Spełnienie marzeń i powrót do domu, po gigantycznym sukcesie „Piątej strony świata”.- Pana poprzednikami były takie osobistości jak Gustaw Holubek, Ignacy Gogolewski czy Henryk Baranowski. Teraz Pan dołączy do tego grona. Jakie to uczucie?- Bernard Krawczyk, mój przyjaciel oraz legenda śląskich scen i filmów Kutza powiedział mi , że jestem pierwszym Katowiczaninem w historii, który został dyrektorem katowickiej sceny. Moją ambicją jest żeby ludzie zapamiętali mnie nie tylko z tej strony…- W ostatnich latach Teatr Śląski stracił pozycję najważniejszej sceny w regionie. Krytycy dużo częściej pisali o tym co dzieje się w „Korezie” czy właśnie w Teatrze Polskim. W jaki sposób chce Pan to zmienić?- To chyba nie do końca prawda. Natomiast z całą pewnością artystom tego teatru brakowało spektakularnego sukcesu. Główna nagroda Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej te oczekiwania spełniała. Teraz trzeba sięgać po kolejne wyzwania i realizować sztuki, które będą się odbijały szerokim echem w teatralnym życiu w Polsce.- Będzie Pan występować na deskach Teatru Śląskiego?- Jeśli pojawi się taka konieczność to nie wykluczam takiej ewentualności, ale mając w zespole takie osobowości jak Artur Święs, Wiesław Sławik, Andrzej Warcaba, Jerzy Głybin czy Andrzej Dopierała będę raczej starał się usunąć w cień, jako aktor.- Angażuje się Pan w wiele projektów teatralnych i filmowych – zarówno jako aktor jak i reżyser. Nie ucierpi na tym Teatr Śląski?- Moim pierwszym i podstawowym miejscem pracy będzie Teatr Śląski i całe moje najbliższe życie zawodowe dostosuje do jego planów. A poza tym to chyba dobra reklama dla instytucji, która kieruję jeśli moje nazwisko pojawia się obok uznanych artystów takich jak Magdalena Piekorz, Ingmar Villqist czy Maciej Pieprzyca.- W ubiegłym roku zagrał Pan również epizodyczną rolę „Drogówce” Wojtka Smarzowskiego. Jakie to doświadczenie uczestniczyć w tak bezkompromisowym projekcie?- To był zaledwie epizod, ale Smarzowski to wybitna osobowość polskiego kina i  zagranie w tym filmie to była wielka frajda. A bezkompromisowość to konieczna w tym fachu cecha.- Do tej pory największy sukces spośród wyreżyserowanych wspólnie z Mirosławem Neinertem spektakli odniósł „Holonek…”. Co dalej z twórczym duetem Talarczyk – Neinert?- Prócz „Cholonka” zrobiliśmy jeszcze „Kometę”, która również okazała się sukcesem. Może więc do trzech razy sztuka?Robert Talarczyk jest reżyserem, aktorem, scenarzystą, dramaturgiem oraz byłym dyrektorem Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. 1 września obejmie stanowisko dyrektora Teatru Śląskiego. Absolwent wrocławskiej PWST. Po studiach związany przez kilkanaście lat z chorzowskim Teatrem Rozrywki, w którym w 1998 roku zadebiutował jako reżyser w spektaklu „Ptasiek”. Kolejne dokonania reżyserskie Talarczyka mają miejsce na śląskich scenach. W Teatrze Korez – „Ballady kochanków i morderców według Nicka Cave’a” (2002), „Cholonek…” (2004), „Kometa czyli ten okrutny XX wiek według Nohavicy” (2007 i 2009), w katowickim Teatrze Gry i Ludzie – „Miłość Fedry” (2003) oraz „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości” (2004), oraz w Teatrze Rozrywki – m.in. „Krzyk według Jacka Kaczmarskiego” (2004), Teatru Śląskiego – „Underground” (2009) i Gliwickiego Teatru Muzycznego – „Bulwar zdradzonych marzeń” (2011). „Cholonka…” (współreżyseria Mirosław Neinert) zagrano dotąd ponad 400 razy w kraju i za granicą. „Spektakl po śląsku, o Śląsku i o Ślązakach” – okrzyknięty Spektaklem Roku, w tej kategorii otrzymał w 2005 roku Złotą Maskę – nagrodę artystyczną Marszałka Województwa Śląskiego. W kierowanym przez siebie bielskim Teatrze Polskim zrealizował kilkanaście przedstawień. Najważniejsze z nich to: „Testament Teodora Sixta” (2006) – finalista Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej), „Intercity” (2008) – laureat nagrody Młodych Krytyków na XVI Międzynarodowym Festiwalu Zderzenie, „Żyd” (2008) – laureat Nagrody Głównej gdyńskiego Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port, finalista I edycji programu Teatr Polska, „Szwejk” – nagrodzony Perłą Sąsiadów na Festiwalu Teatrów Europy Środkowej Sąsiedzi, „Mistrz & Małgorzata Story” (2011) – cztery nominacje do Nagrody Złota Maska oraz Amadeus (2012). Robert Talarczyk jest też laureatem: Specjalnej Złotej Maski za kreatywność i wszechstronność umiejętności adaptatorskich, aktorskich i reżyserskich za spektakle: „Cholonek…”, „Krzyk według Jacka Kaczmarskiego” i „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie” (2005), nagrody za reżyserię spektaklu „Pomalu, a jeszcze raz!” (Teatr Capitol) – na XIII Ogólnopolskim Festiwalu Komedii Talia w Tarnowie (2009) oraz statuetki Hanys – za umiejętność łączenia działań reżysera, aktora i menedżera (2010). Jest laureatem Nagrody Tygodnia Kultury Śląska (2012). W tym samym roku został zgłoszony do Paszportu Polityki w kategorii Teatr. Jako aktor występował w „śląskich” filmach Macieja Pieprzycy: Barbórka, Kryminalni. Tryptyk Śląski, Drzazgi, Magdaleny Piekorz: Senność, Ingmara Villqista i Adama Sikory: Ewa. Pisze i tłumaczy teksty piosenek.  W 2011 roku ukazała się jego debiutancka płyta pt. „Słowa”. Jest Ślązakiem. Mieszka w Katowicach.