Zaznacz stronę

Coraz częściej w Katowicach możemy spotkać samochody zaparkowane tak, że pozostaje jedynie złapać się za głowę. Kierowcy najczęściej tłumaczą się brakiem miejsc parkingowych.Przejścia dla pieszych, bramy wjazdowe, torowiska czy chodniki. Kierowcy w stolicy województwa śląskiego potrafią zaparkować swoje cztery kółka w miejscach, gdzie wydawałoby się to niewykonalne. Jednak źle zaparkowany samochód najwięcej problemów sprawia, gdy blokuje inne pojazdy. W Katowicach najlepszy przykład to ulica Kościuszki, gdzie ruch tramwajów z tego powodu był już wielokrotnie zatrzymywany. Ma się to zmienić po jej remoncie, ale na to trzeba będzie poczekać jeszcze półtora roku.- W przypadku blokowania torowiska na ulicy Kościuszki, to tu możemy mówić o prawdziwych rekordach. Kierowcy bardzo często zostawiają samochód i potem są mocno zdziwieni do czego doprowadzili. Mogli przecież zatrzymać kilka tramwajów z osobami, które muszą dojechać gdzieś na czas. Dobrze, że uda się tę sytuację po remoncie wyeliminować. Jeżeli chodzi o „ekwilibrystykę” to zdecydowanie dominuje Śródmieście. Czasem mam wrażenie, że kierowca chciałby wjechać samochodem pod same drzwi, a naprawdę – kiedy nie ma wolnego miejsca – warto zostawić auto i przejść te 500 metrów. To przecież lepsze rozwiązanie niż płacenie mandatu – mówi Piotr Piętak, rzecznik Straży Miejskiej w Katowicach. Strażnicy o większości przypadków złego parkowania dowiadują się od mieszkańców miasta lub innych kierowców, bo ci mają problemy przez osoby, które zostawiły swoje auto w niedozwolonym miejscu na przysłowiowe „5 minut”. – To już nie chodzi nawet o łamanie przepisów drogowych. Niektórzy kierowcy nic nie robią sobie z tego, że uprzykrzają życie przechodniom albo innym zmotoryzowanym osobom. Stąd zdarza się często zastawianie wjazdów do bram i wejść do klatek schodowych, tak samo jak parkowanie na środku chodnika.Ktoś chce często zaoszczędzić, ale musi pamiętać, że ludzie potrafią się też zemścić. Wiele razy widziałem, jak źle zaparkowany samochód został porysowany gwoździem – dodaje Piotr Piętak.Mandat, blokada a nawet odholowanie samochodu na parking strzeżony. Takie mogą być konsekwencje pozostawienia samochodu na zakazie postoju, zatrzymywania się albo na miejscu dla niepełnosprawnych. Ciekawe bywają też wytłumaczenia kierowców. – Nie zawsze stosujemy blokadę, bo wszystko zależy od sytuacji. Jeżeli pojazd został zaparkowany przy bramie wjazdowej, garażu, czy miejscu dla niepełnosprawnych, to oczywiście najkorzystniejszym rozwiązaniem jest jego odholowanie. Wysokość mandatu też jest przecież uzależniona od wykroczenia, ale jest nie mniejsza niż 100 zł. Często słyszymy, że ktoś nie zauważył zakazu albo podjechał tu tylko na chwilę – podkreśla rzecznik Straży Miejskiej w Katowicach.Kierowcy tłumaczą się także tym, że w Katowicach jest za mało miejsc do parkowania i czasami po prostu brakuje im cierpliwości oraz czasu w ich poszukiwaniu. – Obecnie centrum Katowic to jeden wielki plac budowy. Można się naprawdę pogubić, gdzie obecnie można wjechać. Miejsc parkingowych jest na pewno za mało. Jeśli w środku dnia przyjedziemy załatwić sprawę w śródmieściu, to trzeba naprawdę długo szukać wolnego miejsca. Dlatego czasem ludzie łamią przepisy. Mam wrażenie, że strażnicy tylko czekają na taką okazję. Jeżeli chodzi o zakładanie blokad to są naprawdę szybcy, a w innych sytuacjach ciężko się doprosić o ich interwencję – uważa Grzegorz, kierowca z Siemianowic Śląskich.Dlatego wielu kierowców – nie tylko w Katowicach – kwestionuje zasadność działalności straży miejskiej. W stolicy województwa krytyka nasiliła się jeszcze bardziej po niedawnym zatrzymaniu 16 funkcjonariuszy, na których ciążą zarzuty przyjmowania łapówek w zamian za nie wystawianie mandatów. – Teraz już wiem, dlaczego tak „ambitnie” podchodzili akurat do tego zadania. Tak naprawdę strażnicy wlepiają jedynie mandaty kierowcom, a choć powinni, nie dbają o porządek w mieście. Według mnie środki inwestowane w straż miejską należy przenieść do policji – mówi Janusz, kierowca z Katowic.Są też jednak mieszkańcy Katowic, którzy bronią działań strażników i uważają, że bez nich na parkingach i drogach zapanowałby prawdziwy chaos. – Nie można postrzegać działań straży miejskiej tylko przez pryzmat ostatniej afery korupcyjnej. Większość tych ludzi uczciwie pracuje i robi to, co należy do ich obowiązków. Jeżeli kierowca zaparkował w niewłaściwym miejscu i dostaje mandat, to najczęściej nic sobie z tego nie robi. Kiedyś wpłaci pewnie pieniądze, ale wsiada do auta i spokojnie odjeżdża. Jednak jeżeli założono mu blokadę, to oprócz konsekwencji finansowych traci także cenny czas. A to dopiero może być dla niego nauczka na przyszłość i następny razem dwa razy się zastanowi, czy warto przez fatalne parkowanie utrudniać komuś życie – podkreśla Marcin, który mieszka przy ulicy Kościuszki.Miejsc parkingowych w Katowicach na pewno jest za mało, ale to nie może być jedyne usprawiedliwienie dla kierowców. Zwłaszcza, kiedy widzimy na zdjęciach do czego są zdolni.