Zaznacz stronę

1,7 miliona- tyle kosztował remont ulicy Jagiellońskiej w Chorzowie. W miejscu jezdni stworzono deptak, na którym pojawiły się drzewa i ławki, a część przestrzeni została zagospodarowana przez obiekty gastronomiczne. Czy odnowiona ulica przypadła do gustu mieszkańcom miasta? Postanowiliśmy to sprawdzić-Szczerze mówiąc nie uważam, żeby to był dobry pomysł. Nie ma tu nic imponującego. Są ogródki gastronomiczne, na deptaku zainstalowano światełka wskazujące kierunki świata… wszystko fajnie, ale niepotrzebnie i nie za takie pieniądze. Wolałbym, żeby zrobili coś na Wolności, zamiast remontować 100 metrów drogi. Nie mamy prawdziwego rynku i dopóki będzie tam stała estakada mieć takiego nie będziemy. Teraz życie mieszkańców skupia się wokół ulicy Wolności, przez którą jeżdżą tramwaje. Wolałbym, żeby coś z tym zrobili- mówi Adrian Merta, mieszkaniec Chorzowa.Największe kontrowersje wśród mieszkańców wzbudził nietypowe latarnie pokryte… rdzą. Szare słupy układające się w napis „Chorzów” z każdym dniem nabierały rudo-rdzawego zabarwienia. Gdy modernizacja miała się ku końcowi zostały one zabezpieczone specjalnym woskiem. Zamysłem architekta, Jerzego Stożka, było nawiązanie do tradycji hutniczych miasta. -Nie jestem przekonany, czy zardzewiałe latarnie mogą być symbolem przemysłu, który przez tyle lat napędzał śląską gospodarkę. To raczej symbol upadku tego przemysłu. Ulica Jagiellońska jest jedną z najstarszych i niegdyś jedną z najważniejszych ulic w Chorzowie. Cieszyłem się na wieść, że zostanie wyremontowana, ale teraz czuję jedynie rozczarowanie – mówi Jacek Łazar.Remont ulicy miał się zakończyć na przełomie 2012 i 2013 roku. Uroczyste otwarcie odbyło się jednak dopiero 22 lutego. Przedłużające się prace modernizacyjne i rozkopane chodniki spowodowały, że przechodnie unikali tego miejsca jak ognia. Mieszkańcy nie byli jednak jedynymi poszkodowanymi. Ucierpieli na tym przede wszystkim właściciele pobliskich sklepów. Niektóre z nich zostały zamknięte, inne przechodzą duży kryzys. -Ucierpieliśmy finansowo na tym remoncie. Z resztą nie tylko my. To samo mówią właściciele innych sklepów. Teraz, kiedy modernizacja jest już skończona również nie mamy powodów do radości. Ulica została zamknięta dla ruchu, a miejsc parkingowych w pobliżu brak. To utrudnia dojazd do naszego sklepu. Od jakiegoś czasu w centrum Chorzowa są również parkomaty. Mało kto decyduje się płacić za postój by na 10 minut pójść do sklepu. Większość decyduje się na zakupy w supermarketach, gdzie wszystko jest pod ręką. Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z takiego obrotu spraw- mówi Jolanta Gruszczyńska, właścicielka sklepu Delikatessen przy ulicy Jagiellońskiej 4. (TB)