Zaznacz stronę

To dowód na to, że nie każdy powinien mieć psa. Przywiązany krótkim łańcuchem do balustrady pies był pozostawiony przez właściciela przez miesiąc bez karmy, wody i możliwości schronienia. W chwili odnalezienia czworonóg był skrajnie wyczerpany.O zagłodzonym i wycieńczonym zwierzęciu policję poinformował właściciel posesji. Mężczyzna na swojej działce w Świętochłowicach-Zgodzie znalazł przywiązanego łańcuchem do balustrady altanki wychudzonego psa. 69-latek wyjaśnił, że na działce ostatni raz był w lutym, a czworonóg nie jest jego własnością. Do tego zgłosił, że zginął z jego terenu ogrodowy wiatrak.Policjanci, którzy pojawili się na miejscu nie mogli uwierzyć, że można tak potraktować zwierzę. Przywiązanym do balustrady psem okazał się niewielki kundel. Łańcuch był na tyle krótki, że uniemożliwiał mu swobodne poruszanie się i schronienie na tarasie altany. Przypomnijmy, że w marcu pogoda nas nie rozpieszczała, bo występowały intensywne opady śniegu i temperatura często spadała poniżej zera. Pies znajdował się w stanie skrajnego wyczerpania i zagłodzenia. Nie potrafił się samodzielnie poruszać. Poprzez obwisłą skórę i wychudzony brzuch było widać żebra. Na łańcuchu, którym był przywiązany pojawiła się już nawet rdza. Pies był tak słaby, że nawet nie reagował na obecność właściciela działki. Policjanci uwolnili zwierzę z łańcucha i dali mu wody. Za własne pieniądze kupili karmę, którą podali psu w sposób skonsultowany z lekarzem. Pies został natychmiast przewieziony do schroniska dla zwierząt w Chorzowie, gdzie zaopiekowali się nim weterynarze. Stwierdzili, że pies jest skrajnie wygłodzony i wyczerpany. – Pies był wychudzony i wymagający zupełnie innego traktowania niż do tej pory oraz specjalnej karmy. Jest u nas już od kilku dni i według naszych obserwacji  ten pies jest w stanie dojść do swojej optymalnej masy ciała – wyjaśnia lekarz weterynarii Marek Olszewski ze Schroniska dla Zwierząt w Chorzowie.Błyskawicznie udało się namierzyć właściciela psa. – Na podstawie znalezionego przy obroży znaczka identyfikacyjnego szczepienia przeciwko wściekliźnie policjanci dotarli do właściciela psa. Został on zatrzymany. Okazał się nim 31-letni mieszkaniec Rudy Śląskiej. Ustalono, że pies był jego własnością od szczeniaka. Mężczyzna sześć lat temu wziął go ze schroniska – mówi Iwona Gruca z KMP w Świętochłowicach.Co się stało, że 31-latek w tak bestialski sposób potraktował swojego czworonożnego przyjaciela? Podczas spaceru z nim, na jednej z działek zauważył ogrodowy wiatrak. Urządzenie na tyle mu się spodobało, że postanowił je zabrać. Wtedy też zdecydował się pozbyć swojego pupila. Przywiązał go do balustrady i zostawił, a wiatrak zabrał na swoją działkę. Zatrzymany potwierdził, że było to około miesiąc temu i losem psa od tego czasu nie interesował się. Teraz mieszkańca Rudy Śląskiej czekają dwie kary. Za kradzież grzywna w wysokości 500 zł. Natomiast za znęcanie się nad psem rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i tysiąc zł na cel związany z ochroną zwierząt. Sąd może orzec także wobec niego zakaz posiadania zwierząt przez najbliższe 3 lata. Na szczęście pies czuje się coraz lepiej i powoli wraca do zdrowia. Miejmy nadzieję, że w przyszłości znajdzie właściciela, który będzie potrafił się nim odpowiednio zająć.